Fernando: bezpański pies upamiętniony w piosence

10 Marzec, 2020
 

Oto historia małego, białego psa z wyrafinowanym gustem w kwestii muzyki. Ten bezpański pies został adoptowany przez całe miasto, a ludzie poświęcili książki, wiersze i rzeźby ku pamięci tego zwierzaka. Wabił się Fernando i jest protagonistą legendarnej piosenki Alberto Corteza.

Pies, który wiedział, jak oczarować całe miasto

Pies pojawił się nagle w barze, w stolicy argentyńskiej prowincji Chaco, w Boże Narodzenie ’51. Szukał wtedy schronienia przed silną burzą. Położył się przy nogach Fernando Ortiza, piosenkarza bolero, który przejeżdżał przez miasto, które ostatecznie miało zostać jego nowym domem.

Ortiz od razu ogłosił się właścicielem Fernando, któremu nadał nawet swoje imię. Jednak pies zaczął podbijać też serca miejscowych i uczynił miasto swoim domem. Wszyscy zapraszali go do swoich domów i spędzali z nim czas w barach oraz w restauracjach, w których przebywał.

Poznaj Fernando, bezpańskiego psa, który wiedział, jak zdobyć całe miasto. Był kochany przez wszystkich, którzy mieli zaszczyt przebywać w jego obecności. Pamięć o nim żyje dziś w wierszach, książkach, rzeźbach oraz piosenkach, które traktują o jego wolnym duchu.

Fernando, bezpański pies, który uczynił z Resistencii swój dom

Pies opracował rutynę, która zazwyczaj składała się z:

  • Spania w holu Hotelu Colón.
  • Picia kawy z mlekiem oraz croissantami na śniadanie w biurze managera Banku Narodowego.
  • Odwiedzenia fryzjera obok baru japońskiego.
 
  • Lunchu w restauracji El Madrileño lub Sorocabana.
  • Drzemki w domu doktora Reggiardo.
  • Ścigania kotów na głównym placu.
  • Kolacji w barze La Estrella.

Pies o niezwykle finezyjnym uchu na muzykę

Oprócz słodkiej osobowości oraz umiejętności oczarowania mieszkańców Chaco, bezpański pies Fernando był również znany z miłości do muzyki.

Seniorzy twierdzą, że Fernando nigdy nie opuszczał żadnych wydarzeń, podczas których grano muzykę. Chodził na koncerty, publiczne i prywatne imprezy oraz festiwale. Zawsze miał też najlepsze miejsce podczas takich wydarzeń. Ponadto „jego opinia” była najbardziej ceniona ze wszystkich.

Fernando siadał obok orkiestry lub solisty i merdał ogonem na znak aprobaty. Jeśli, jednak ktoś pomylił nuty lub zafałszował, pies zaczynał warczeć lub wyć. A wreszcie odchodził!.

Nie spodobał mu się nawet ważny polski pianista, który występował w największej sali koncertowej w mieście i która wypełniona była po brzegi. Fernando warknął kilkukrotnie, co skłoniło muzyka do wstania z krzesła pod koniec występu i przyznania, „Ma rację. Dwukrotnie się pomyliłem.”

Fernando zostaje upamiętniony w piosence

Niestety, ale 28 maja 1963 roku stało się coś przykrego. Samochód potrącił Fernando przed placem, obok miejscowego Domu Rządowego, gdzie często gonił koty.

Opłakiwała go cała Resistencia, a na jego pogrzeb przyszło najwięcej osób w historii miasta. Nawet władze miejskie przyszły złożyć wyrazy szacunku i wygłosić mowę ku jego czci.

 

Dziś, spoczywa on pod szlakiem muzeum El Fogón de los Arrieros – symbolicznego centrum kulturalnego w Chaco. I żyje w sercach tych, którzy mieli możliwość dzielenia z nim części swojego życia.

Co więcej, został unieśmiertelniony w piosence Alberto Corteza, “Callejero”, która wspaniale opisuje piękne, wolne istoty – takie jak Fernando, które wędrują po świecie wierne „swoim sercom i swojemu przeznaczeniu”.