ComeDog wycofany – kto nakarmi bezdomne psy?

· 19 czerwca 2018

„Bezpański pies jest spragniony i głodny: kto go nakarmi?”. To pytanie, które jest tematem tego artykułu, zadawali sobie rok temu promotorzy wspaniałej inicjatywy w mieście Quito w Ekwadorze. Mowa o ComeDog, miejscach zajmujących się dokarmianiem bezpańskich psów.

Dzisiaj, rok później, ci ludzie zadają sobie to samo pytanie, ponieważ rząd postanowił wycofać się z projektu.

ComeDog w Quito

W terminalu autobusowym w Quitumbe zainstalowano pierwszy ComeDog, niewielki dozownik, w którym przechowuje się wodę i żywność dla psów, które mieszkają na ulicy. Ich celem było nakarmienie najuboższych psów i pokazanie, że Ekwador jest świadomy potrzeb tych zwierząt i pokazaniu wielkiej miłości do nich.

Comedog zaczął działać rok temu i stopniowo zwiększano ich liczbę, dochodząc aż do 40. Zarówno psy, jak i podróżni byli bardzo przyzwyczajeni do swojej obecności i nie było żadnych skarg od przechodniów.

bezpański pies ComeDog

Był to pomysł Fundacji Przyjaciół Isabeli, schroniska dla zwierząt w Ekwadorze, które codziennie walczy o pomoc najbardziej poszkodowanym, bezpańskim psom. Świadomi, że nie są w stanie sami skończyć z problemem wkładają cały swój wysiłek, próbując pomóc jak tylko mogą.

Comedog to dozownik żywności, gdzie ludzie, którzy chcą mogą zostawiać pieniądze na jedzenie dla psów lub jeśli chcą, mogą sami przynieść karmę i wodę.

ComeDog, dom dla bezdomnych psów

Od zeszłego roku, kiedy te dozowniki zostały ustanowione, psy przyzwyczaiły się do przebywania na trawniku w pobliżu terminala autobusowego, czekając aż Yolanda Alvarado poda im jedzenie.

Wygrzewają się na słońcu, spokojne, nie przeszkadzając nikomu, nieporuszone odgłosami kroków i odgłosów podróżujących. Ruszają się z miejsca tylko wtedy, gdy nadchodzi ich ulubiona pora dnia: zupa Yolandy… Jej zapach jest jedyną rzeczą, która przyciąga uwagę psów i sprawia, że wstają z miejsca.

Kim jest Yolanda Alvarado?

To kobieta, która, jak sama twierdzi, została wychowana, by czuć wielką miłość do zwierząt i co pokazuje każdego dnia, ponieważ darowizny od ludzi z zewnątrz nie starczają, by nakarmić te czterdzieści psów. Ona płaci za to z własnej kieszeni, wydając około 300 dolarów miesięcznie.

Wszystko to nie wliczając kosztów transportu, aby dostarczyć karmę na terminal, leków na wypadek, gdyby któryś pies ich potrzebował, a także czasu, który inwestuje. Yolando to bez wątpienia dobra osoba.

Koniec z ComeDogs dla bezpańskich psów

Przedsiębiorstwo Publiczne ds. Mobilności i Robót Publicznych postanowiło wycofać projekt ComeDog pomimo skarg obrońców zwierząt. Według nich decyzja ta nie została podjęta lekkomyślnie, ale opiera się na danych, które pokazują negatywny wpływ,jaki ma na ludzi tak wiele zwierząt przebywających na tym samym obszarze.

pies na ulicy

Z drugiej strony przedstawiają następujące argumenty:

  • Dozowniki powinny działać tylko wtedy, gdy są monitorowane. Dlaczego? Nie zostało to wyjaśnione przez autora pomysłu, Fernando Arroyo, koordynatora Okręgowego Centrum Zarządzania Zoosanitarnego z Quito Urbanimal.
  • Jeśli właściciele wiedzą, że jest miejsce, gdzie zwierzęta są karmione, nie będą mieli wyrzutów sumienia i zaczną porzucać swoje psy, zatem wzrośnie liczba zwierząt porzuconych.
  • Innym problemem, jaki widzą, jest to, że dokarmianie psów zachęca ich do rozmnażania, ponieważ zwierzęta te zazwyczaj nie są wysterylizowane i mogą przyczyniać się do rozwoju chorób. Czy lepiej pozwolić im umrzeć? Pytają obrońcy zwierząt. Nie było odpowiedzi.

W Quito znajdują się dwa inne dozowniki, które prawdopodobnie również zostaną usunięte. Decyzja Przedsiębiorstwa wywołała poruszenie i oburzenie wśród obrońców zwierząt.

Piękna inicjatywa z nieszczęśliwym zakończeniem. Czy to przez to, że nie przynosi rządowi zysków? Szkoda, że bezpańskie psy w Quito wrócą do swojej smutnej rutyny.