Historia zagubionego psa, który został mnichem

24 października 2018

Zapoznaj się z historią zagubionego psa, który dołączył do zakonu i został mnichem, To nie jest pies przebrany na Halloween! To historia psa, który przyjął święcenia, by stać się czworonożnym kapłanem w Kościele Franciszkańskim. W tym artykule powiemy Ci wszystko, co chciałbyś o nim wiedzieć.

Historia zagubionego psa z Cochabamba, który został mnichem

Zwierzęta zawsze zaskakują nas swoim zabawnym sposobem okazywania uczuć. Historia zagubionego psa, o którym chcemy Ci opowiedzieć, przykuwa uwagę.

Głównie dlatego, ponieważ łączy w sobie mistycyzm, religię i życzliwość. Przenosi nas do Zakonu Franciszkanów w Cochabambie. Zakon został zbudowany na cześć Świętego Franciszka z Asyżu– patrona zwierząt i ekologii.

Podczas gdy mieszkający w zakonie mnisi dostrzegli zagubionego psa, spacerującego wokół świątyni, nie zawahali się mu pomóc. To także na cześć Świętego, którego obecny Papież nosi imię. Nie zastanawiając się dwa razy, postanowili przygarnąć psa jako czworonożnego towarzysza zakonu.

Nadali mu również imię – unikatowe – Fray Bigoton. Można to przetłumaczyć jako Wąsaty Brat.

W swoim nowym domu, pies otrzymał nawet własne zadania do wykonania. Na koncie facebooka, jeden z członków zakonu – Kacper Mariusz Kapron – napisał: „Oto brat głoszący kazania do ryb”. Pod wpisem umieścił zdjęcie psa wpatrzonego w ryby.

Wąsaty Brat zagubionego psa

Jednakże to, co najbardziej przykuwa uwagę na zdjęciu, to fakt, że…  pies ubrany jest jak mnich! Tak, dokładnie ma na sobie brązową tunikę, a w pasie oplata go sznur. Ubrany jest dokładnie w strój zgodny z tradycją franciszkańskiego zakonu. Jedyne czego mu brakuje to zwyczajowe sandały. Może ubiera je w zimę?

Dzięki temu psu, zakonnicy pokazali nie tylko swoją miłość i szacunek do zwierząt. Co więcej, stali się także dobrym przykładem dla swojej społeczności. Może dzięki takiej postawie, więcej parafian zdecyduje się na adopcję jakiegoś zagubionego psa?

Miejmy nadzieję, że wszystkie psy i zagubione zwierzęta domowe będą miały szczęśliwe życie. Tak jak pokazuje to historia zagubionego psa, który został mnichem.

Pies, który chodzi na msze

Druga historia przenosi nas do Brazylii, do kościoła Świętego Józefa z Nazaretu w miejscowości Sorocaba. Wygladało na to jakby pies chciał otrzymać od księdza błogosławieństwo. Nie zawahał się wejść do świątyni, podczas gdy ksiądz odprawiał mszę.

Podczas gdy ksiądz Wagner Ruivo głosił niedzielne kazanie do swoich parafian, coś przykuło jego uwagę. Mały pies (wyglądający na zagubionego), podszedł do ołtarza. Ksiądz natychmiast przerwał kazanie, by pogłasakać psa.

Jeden z obecnych zrobił zdjęcie tej szczególnej chwili, wysłał księdzu przez Facebooka. Zdjęcie opatrzył podpisem: „Dziś nauczyłem się, że Bóg kocha każdego. Dosłownie – każdego”.

Ksiądz powiedział, że nigdy nie widział tego psa w sąsiedztwie. Mimo to, uważa, że pies ma swojego właściciela i rodzinę. Jego sierść była niezwykle miękka i pachniała perfumami.

Pies nigdy więcej nie pojawił się w świątyni. Jednak ksiądz zaznaczył, że gdy się pojawi zostanie jej kolejnym parafianinem.

 Pies, który śpiewa w kościele

Jeśli uważasz powyższe historie za wyjątkowe, ta spodoba Ci się jeszcze bardziej.

Historia ma miejsce w Kolumbii, w miejscowości Barbosa, w kościele Świetego Antoniego z Padwy i w kościele Maria Auxiliadora. Tam pies nie tylko przychodził na msze… ale także śpiewał eucharystyczne pieśni!

Pies nazywał się Biała Łapa i nikomu z lokalnych świątyń nie uszedł bez uwagi. Kiedy zaczynały się msze, pojawiał się w kościele, by towarzyszyć parafianom. Co więcej, radośnie wyjąc stawał się częścią wspólnoty.